Przepisy wegańskie i wegetariańskie oraz opinie o restauracjach, kawiarniach i innych miejscach.

Kotlety

czwartek, 25 lutego 2016

Hej hej,

kilka dni temu będąc w Auchan napotkałam na dość interesującą dla mnie promocję produktów, które są uważane za zdrowe, bio, itp. Na tej promocji znalazło się dużo produktów wegańskich i wegetariańskich. Niestety, moja wola jest dość słaba i nakupowałam trochę produktów, których w ogóle nie miałam zamiaru kupić. Dobrze, że w sklepie byłam sama, pieszo i nie mogłam kupić więcej, gdyż z pewnością zrobiłabym większe zapasy.

Jednym z produktów, które wzięłam na spróbowanie były kotleciki szpinakowe bio. 

Jak widzicie oznaczenia na opakowaniu mówią nam, że produkt nie zawiera mleka, jajek, że jest wegański. I w zasadzie to mnie interesowało, to czy jest produktem składającym się z bio składników już niekoniecznie. Jednak znajdujący się na odwrocie skład informuje nas, że w zasadzie wszystkie składniki mieszanki kotlecikowej pochodzą z upraw ekologicznych. No i fajnie.

Postanowiłam przygotować kotleciki na wczorajszy obiad, a w zasadzie obiadokolację. Zalałam się znajdujący się w kartoniku proszek z przyprawami, pomieszałam i odstawiłam do ostygnięcia. Stwierdziłam, że do tego zjem(y) ziemniaczki posypane czymś zielonym i ogórki kiszone. Tak po prostu lubię. 

Gdy zbliżał się czas obiadu zaczęłam lepić kotleciki z przygotowanej wcześniej i ostudzonej masy. Dostrzegłam, że bardzo dobrze się lepi i formuje. Super. Spojrzałam na opakowanie czy na pewno wszystko dobrze robię i zauważyłam, że nie ma tam informacji o obtoczeniu w panierce kotlecików. Hmm.. Ja lubię jak jest panierka, zwłaszcza, że została mi mieszanka panierkowa kilka dni wcześniej przygotowana do zwykłych kotletów sojowych. Postanowiłam ją wykorzystać i ulepione kotleciki obtoczyłam w mieszance bułki tartej, sezamu, płatków drożdżowych i przypraw. Fajnie panierka się kleiła i przylegała do kotletów.

Na opakowaniu jest napisane, że z podanej mieszanki wyjdzie 6-8 kotletów. Ja zrobiłam 10 sztuk. Nie były one duże, może wielkości falafela. Ich wielkość była dla mnie w sam raz, a poza tym lepiej jak jest więcej ;-)

Rozgrzałam olej na patelni bardzo porządnie i zaczęłam smażyć kotleciki (ziemniaki były już w zasadzie ugotowane). Niestety trochę sezamu z nich odpadło, ale nie było tragedii. Smażyłam je z obydwóch stron na złoto na średnim ogniu. W międzyczasie odcedziłam i odparowałam ziemniaki, pokroiłam ogórka kiszonego i rozłożyłam to wszystko na talerze. Do tego usmażone kotleciki i obiadek był gotowy. 

bio3

Co do samych kotlecików - o czymś to świadczy, że mój P., który szpinaku nie lubi zjadł nałożone na talerz kotleciki. Powiem tak - były niezłe. Szpinak dominujący w smaku, kotlety nie za słone, dla mnie wręcz mało słone (ale ja jestem sololubna). Konsystencja w porządku - kotleciki nie były twarde jak kamień, ale też nie rozpadały się ani na patelni, ani na talerzu. Plusem jest to, że tak prosto się je robi, zalewamy wodą, mieszamy, smażymy, pewnie nawet nie trzeba ich panierować, skoro producent nie wspomniał o tym na opakowaniu. Cena nie zachęca do zakupów - promocyjna wynosiła troszkę ponad 10 zł, ale uważam, że raz kiedyś można sobie pozwolić na odmianę obiadową. Mam jeszcze kotleciki gryczane z tej serii i mam nadzieję, że będą trochę lepsze :-)

Podsumowując:

Kotleciki są dobre, ale szału nie ma, nie jest to produkt, o którym teraz śnię. Niestety, z uwagi na cenę nie będzie on częstym gościem na moim stole, choć może kiedyś się skuszę jeszcze. Może gdyby ich smak był super a nie tylko "OK" to kupowałabym je częściej. Na pewno kotleciki mogą być dobre dla ludzi zabieganych, gdyż robi się je szybko i łatwo. Warto ich spróbować - tak po prostu, żeby zjeść coś innego :-)

 

Pozdrawiam,

 

marrrgott

 

sobota, 02 maja 2015

W kuchni mej znalazłam seler. Był już "na ostatnich nogach", więc trzeba było szybko coś z nim zrobić. Nie chciałam użyć go do zupy. Przypomniałam sobie, że ponad 10 lat temu podczas stosowania tzw. żelaznej diety (dieta była skuteczna, ale teraz wiem, że głupia) kroiłam seler w plastry i smażyłam na oleju. Tym razem postanowiłam zrobić podobnie, a ponieważ nie stosuję żadnej diety odchudzającej (choć powinnam ;-) dodałam do selera panierkę, by był pięknie złoty :-)

Składniki:

- pół dużego selera

- mąka +woda do panierki (tu zerknij jak zrobić)

- bułka tarta

- olej

- przyprawy (sól, curry, przyprawa do kurczaka, czosnek granulowany, świeżo mielony kolory pieprz)

Seler myjemy, obieramy. Kroimy na plastry kilkumilimetrowe, odstawiamy na talerzyk. 

W misce mieszamy mąkę i wodę, by stworzyć zamiennik jajka do panierki. Do tego miksu dodajemy trochę soli oraz curry, mieszamy. Na talerzyk wsypujemy bułkę tartą. Każdy plaster selera moczymy w mące z wodą, a następnie panierujemy w bułce.

Na patelni dobrze rozgrzewamy olej, ja jak zwykle nie użyłam minimalnej ilości. Gdy olej będzie już gorący kładziemy każdy plaster na patelnię i smażymy aż będą złote. Podczas smażenia posypujemy każdy plaster przyprawami: solą, curry, przyprawą do kurczaka, pieprzem oraz na koniec (tylko z jednej strony) czosnkiem granulowanym. 

Po smażeniu odkładamy je na papierowy ręcznik, by wchłonął zbędny tłuszcz.

Taki seler można podać z ziemniakami i surówką, ale ja wolałam poczekać aż ostygnie i miałam fajne plastry na kanapki do pracy, które zrobiłam z pomidorem i innymi dodatkami. 

12:57, marrrgott , Kotlety
Link
niedziela, 12 kwietnia 2015

Lubię kupować w Biedronie bułki tzw. wieloziarniste, takie fajne romby. Podejrzewam, że pieczywo w tym miejscu jest zapewne produkowane z zamrożonego ciasta, jednak nie przeszkadza mi to.

Stało się kiedyś tak, że i ja i mój P. kupiliśmy za dużo pieczywa. Myślałam, że on nie kupi, on myślał, że ja nie kupię i tak się nazbierało w chlebaku. Niestety, z powodu tego nadmiaru bułki moje zeschły się. Nie chciałam ich wyrzucać, na bułkę tartą ścierać ich też nie za bardzo mi się chciało. Wymyśliłam, że spróbuję zrobić z nich kotleciki. 

Składniki:

- 2 bułki wieloziarniste

- 3 łyżki posiekanego szczypioru (można dać więcej)

- 5 łyżek kaszy manny

- bułka tarta

- olej

- przyprawy: sól, pieprz, dużo curry, czosnek granulowany

Bułki moczymy w zimnej wodzie ok. godziny. Odciskamy je dokładnie, przekładamy do miski. Dodajemy przyprawy, blendujemy. Dodajemy posiekany szczypior oraz kaszę mannę. Mieszamy wszystko łapką lub łyżką dokładnie, odkładamy naszą masę do lodówki na kilka godzin. U mnie było to na całą noc gdyż zabrałam się za przygotowania wieczorem. 

Na talerz wysypujemy bułkę tartą. Masę bułkową wyciągamy z lodówki. Rękoma formujemy nieduże kotleciki i obtaczamy w bułce, odkładamy je na odrębny talerz. 

Na patelni rozgrzewamy olej. Smażymy kotleciki na złoto najpierw na jednej, później na drugiej stronie. Jemy ciepłe lub zimne. Wg mnie (o dziwo) lepiej smakowała wersja na zimno. Traktowałam je jako małą przekąskę do podbierania z lodówki ;-)

To danie nie jest  czymś nadzwyczajnym i mega zachwycającym, ale jednak wolałam pokombinować z tymi bułkami niż je wyrzucić.

Ilość: ok.8 sztuk

19:03, marrrgott , Kotlety
Link
czwartek, 01 stycznia 2015

Witam wszystkich w Nowym Roku 2015! Życzę wszystkim spełnienia marzeń :-)

A teraz przejdźmy do rzeczy, czyli do jedzenia ;-) W ostatni dzień roku 2014 postanowiłam przygotować z dostępnych w lodówce składników kotlety. Wykorzystałam do nich wędzony twaróg, na który zupełnie nie miałam pomysłu oraz resztkę kaszy kus kus, która stała sobie w pudełku. Dodatkowo zrobienie tych kotletów było dobrą okazją, by wypróbować produkt, który kupiłam ostatnio - zamiennik jajka. 

Składniki:

- 250g wędzonego twarogu

- pół szklanki suchej kaszy kus kus

- 3 łyżeczki zamiennika jajka + pół szklanki zimnej wody (niezbędny jest w tym wypadku mikser)

- 4 łyżki bułki tartej + bułka tarta do panierowania kotlecików

- olej do smażenia

- przyprawy (sól - jeśli ktoś lubi moc soli, ja nie dodawałam, gdyż twaróg był słony; kolorowy pieprz, czosnek granulowany)

 

Kaszę kus kus przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu, odstawiamy do ostygnięcia.

Z zamiennikiem jajka robimy podobnie - trzymamy się przepisu na opakowaniu, czyli w tym wypadku mieszamy 2-3 łyżeczki proszku w połowie szklanki wody, a następnie w misce ubijamy na pianę przy pomocy miksera.

Do tej piany wkruszamy twaróg, dodajemy wystudzony kus kus. Mieszamy wszytko dokładnie łapką. Dodajemy przyprawy i dalej mieszamy. Do masy twarogowej dodajemy 4 łyżki bułki tartej i znów łączyli wszystkie składniki. 

Następnie zwilżonymi dłońmi formujemy kotleciki obtaczając je w bułce tartej. 

Na patelni rozgrzewamy olej. Smażymy na nim kotleciki z dwóch stron na złoto. Wykładamy na papierowy ręcznik, by nadmiar tłuszczu się w niego wchłonął.

Ilość sztuk: ok. 10

niedziela, 21 września 2014

Naszła mnie ochota, by przygotować coś na kształt pulpetów sojowych firmy Primavika. Nie ukrywam - trochę czasu mi to zajęło, ale z efektu jestem zadowolona. Miałam smaczny, sycący obiad. Część pulpetów zakonserwowałam w słoiku, za jakiś czas zobaczę, czy takie zakonserwowane też będą dobre. Mam nadzieję, że tak, bo już ślinka mi cieknie na samą myśl ;-)

Składniki:

- szklanka suchego ziarna soi

- 3 łyżki cebulki prażonej (takiej kupnej)

- kromka namoczonego w wodzie chleba

- 3 łyżki kaszy manny

- mąka do obtoczenia pulpetów

- olej do smażenia

- przyprawy (sól, pieprz, czosnek granulowany)

Sos:

- dwie dorodne cebule

- 5 kopiastych łyżeczek koncentratu pomidorowego

- 2 listki laurowe

- dwie kulki ziela angielskiego

- łyżeczka lubczyku

- łyżeczka cukru

- czosnek granulowany

- pieprz

- 3 szklanki wody

Soję moczymy przez noc w dużej ilości wody. Następnie odlewamy ją, przekładamy do garnka, dodajemy trochę soli i zalewamy dużą ilością wody. Gotujemy do miękkości, ja gotowałam ok. 3 godzin. Gdy woda się redukowała dolewałam ciepłej wody z czajnika, by wody było cały czas dużo. Gdy soja się ugotuje odcedzamy ją i pozostawiamy do ostygnięcia.

Następnie zabieramy się za mielenie soi. W tym celu najlepsza będzie maszynka do mięsa. Niestety ja takowej nie mam, więc użyłam blendera. Trochę trzeba się przy tym napracować i uważać, by nie spalić silniczka, ale da się. Nie udało mi się jednak soi zmielić idealnie, ale nie było źle. Gdy soja będzie zmielona dodajemy do niej namoczony i dobrze odciśnięty kawałek chleba, cebulkę prażoną, przyprawy: sól, pieprz, czosnek granulowany(tak konkretnie, by nadać soi smak, można też użyć takich przypraw jak majeranek czy tymianek). Wszystko mieszamy łapką i zgniatamy przepuszczając przez palce, by połączyć składniki. Masa powinna być zbita. Następnie dodajemy 3 łyżki kaszy manny i powtarzamy mielenie łapką. 

Z masy formujemy kulki. Takie ok. 1,5-2 cm średnicy. Układamy je na talerzyku. Do osobnej miseczki wsypujemy mąkę. Obtaczamy w niej każdą kulkę i strzepujemy jej nadmiar. 

Na patelni rozgrzewamy olej. Wlałam go niemało. Gdy się dobrze rozgrzeje wrzucamy nasze kulki. Smażymy co jakiś czas potrząsając patelnią, by każda strona kulki była przyrumieniona. Pod koniec smażenia posypałam wszystko dodatkowo solą.Usmażone pulpety odkładamy na papierowy ręcznik. Mogą sobie stygnąć.

Teraz robimy sos pomidorowo-cebulowy. Wiem, że każdy robi go na swój sposób. Ja robiłam go tak: cebule pokroiłam na półplasterki. Na patelni rozgrzałam olej i smażyłam na małym ogniu do zezłocenia. Następnie dolałam wodę, sól, pieprz, czosnek granulowany, dodałam też ziele angielskie, liście laurowe, lubczyk, cukier oraz oczywiście koncentrat pomidorowy. Przykryłam patelnię i gotowałam na średnim ogniu ok. 10 minut. Następnie zmiksowałam sos blenderem, żeby się zagęścił. Można także go dodatkowo doprawić. Do zmiksowanego sosu dodałam wcześniej przygotowane kulki sojowe. Podgrzałam wszystko. Gorącą połowę przełożyłam do czystego słoika z zamiarem konserwacji. Drugą połowę przełożyłam do pojemnika, poczekałam aż jego zawartość ostygnie i przełożyłam do lodówki z zamiarem zjedzenia następnego dnia na obiad.

Tak też zrobiłam. Następnego dnia ugotowałam makaron, podgrzałam pulpety z sosem. Ciepłe pulpety wyciągnęłam z garnka, odłożyłam na talerzyk i do sosu dodałam ugotowany makaron. Wszystko wymieszałam. Przełożyłam na talerz, na makron położyłam pulpeciki. Najadłam się do syta :-)

Ilość kulek: ok.19 sztuk

Mała uwaga odnośnie sosu - podczas obiadowego odgrzewania musiałam go trochę rozrzedzić wodą.

A poniżej kulki po usmażeniu i przed umieszczeniem w sosie:

niedziela, 27 kwietnia 2014

O rety, rety - kocham kotlety ;-)

Wczoraj miałam ochotę na małe smażenie obiadowe. Od dłuższego czasu myślałam też o tym, by wykorzystać zalegający w lodówce brokuł właśnie do kotlecików. Nie wiedziałam tylko jakiego strączka użyć jako bazy - fasoli, fasoli czerwonej, bobu czy może groszku? Stawiałam na bób, ale przyznam szczerze, że nie chciało mi się go obierać, zatem wybrałam groszek. Kiedyś zrobię takie kotleciki z bobem, na pewno też będzie smacznie :-)

Składniki:

- brokuł - 500g

- puszka groszku konserwowego

- 4 łyżki kaszy manny

- 4 łyżki bułki tartej + bułka tarta do obtaczania kotlecików

- 2 ząbki czosnku

- olej do smażenia

- przyprawy (sól, świeżo mielony kolorowy pieprz, szczypta lubczyku, koperek suszony, natka pietruszki - suszona, mielona papryka ostra)

Brokuł dzielimy na różyczki i gotujemy w osolonej wodzie do miękkości. Odcedzamy i studzimy. Z groszku konserwowego odsączamy wodę. Warzywa umieszczamy w misce. Czosnek obieramy i dodajemy do warzyw. Blendujemy wszystko na jednolitą masę. Dodajemy przyprawy.

Dosypujemy bułkę tartą - stopniowo, zaczynając od jednej łyżki. Po każdym dosypaniu bułki dokładnie mieszamy zawartość miski. To samo robimy, gdy dosypujemy kaszę mannę. Można posmakować masę i ewentualnie doprawić. Ostawiamy miskę ze zmielonymi warzywami na pół godziny. W tym czasie można przygotować na przykład ziemniaki do obiadu.

Do miseczki sypiemy bułkę tartą. Z masy formujemy okrągłe kotleciki lekko je spłaszczając. Obtaczamy w bułce, odkładamy tak przygotowane kotlety na osobny talerz.

Na patelni dobrze rozgrzewamy olej. Smażymy z dwóch stron.

A teraz czas na moje małe przemyślenia, choć nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, w stosunku do kotlecików nie zawierających jajka:

- Jeśli ilość kotlecików jest za duża, by smażyć je za jednym zamachem na patelni lepiej jest usmażyć pierwszą partię, wylać olej, który został użyty, wlać na patelnię świeży olej i smażyć ponownie. Mam wrażenie, że panierka z bułki tartej mniej klei się do kotlecika, w związku z czym szybciej mogą odpaść drobinki panierki i spalić się w oleju. Może to mieć wpływ na kolejną smażoną partię.

- Wydaje mi się, że lepiej jest nie przekładać z jednej strony na drugą takich kotletów zbyt często. Moim zdaniem, lepiej jest odczekać cierpliwie dłuższą chwilę, by idealnie kotlety usmażyły się z jednej strony i kiedy ta strona jest już odpowiednio chrupiąca dopiero przekładać je na drugą stronę. Inaczej w wyniku częstego przekładania mogą stracić kształt, gdyż nie są jeszcze odpowiednio "ścięte".

- Druga partia kotlecików smaży się szybciej niż pierwsza, ale to się chyba tyczy wszystkiego ;-)

Nie wiem czy mam rację,  tak zaobserwowałam. W każdym razie życzę smacznego :-)

Ilość sztuk: 11

08:27, marrrgott , Kotlety
Link
niedziela, 13 kwietnia 2014

Tych kotlecików nie robi się tak szybko jak inne kotleciki, na przykład z samych strączków. Głównie dlatego, że trzeba najpierw ugotować ryż i pozwolić mu ostygnąć. Jednak jeśli ma się ryż, który jest już zimny, gdyż pozostał z obiadu wszystko pójdzie sprawniej.

Składniki:

- woreczek białego ryżu

- puszka groszku konserwowego

- 3 łyżki prażonej cebulki

- 2 łyżki posiekanego koperku

- 2 łyżki bułki tartej + bułka tarta do obtoczenia kotletów

- 3 łyżki kaszy manny

- olej do smażenia

- przyprawy (sól, pieprz, suszona natka pietruszki, mielone chilli, czosnek granulowany)

Ryż gotujemy w osolonej wodzie według przepisu na opakowaniu. Odcedzamy, studzimy, przekładamy do miski. Groszek odsączamy z zalewy, dodajemy do ryżu. Zawartość miski doprawiamy, dodajemy prażoną cebulkę, koperek i blendujemy na jednolitą masę. Masa będzie bardzo lepka. Dodajemy 3 łyżki bułki tartej i 3 łyżki kaszy manny, mieszamy wszystko razem dokładnie. Odstawiamy do lodówki na około godzinę.

Po upływie wskazanego czasu wyjmujemy masę ryżową i zwilżając dłonie zimną wodą formujemy kotleciki, które obtaczamy w bułce tartej. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy je na złoto z dwóch stron. Podczas smażenia można je dodatkowo oprószyć granulowanym czosnkiem.

Jak większość kotlecików te również można mrozić, a w razie potrzeby podpiec w piekarniku.

Ilość: ok.11 sztuk

niedziela, 16 lutego 2014

Uwielbiam kotlety warzywne. Za smak i za to, że są banalnie proste do zrobienia. Można je mrozić i odgrzać kiedy nie będzie pomysłu na obiad. Dziś przedstawiam przepis na kotlety fasolowo-kukurydziane.

Składniki:

- puszka białej fasoli

- puszka kukurydzy

- 2 kromki namoczonego w wodzie chleba

- jajko

- 6 łyżek bułki tartej + bułka tarta do obtoczenia kotlecików

- olej do smażenia

- przyprawy (sól, pieprz, dużo czosnku granulowanego, suszona natka pietruszki, szczypta ostrej papryki)

Fasolę i kukurydzę dobrze odsączamy na sitku. Przekładamy na miski. Namoczony w wodzie chleb dokładnie odciskamy, dodajemy do warzyw. Dodajemy przyprawy, wszystko blendujemy raczej dokładnie, choć ja nie starałam się zbytnio, gdyż chciałam gdzieniegdzie znajdować całe ziarna kukurydzy w kotlecikach.

Gdy już będziemy mieli zblendowaną masę to smakujemy ją, by ewentualnie czymś jeszcze ją doprawić. Następnie wbijamy jajko, dokładnie mieszamy. Dodajemy bułkę tartą - stopniowo, po jednej łyżce - masa musi stać się plastyczna. U mnie było to 6 łyżek, ale może się okazać, że wystarczy tylko 5 lub potrzeba będzie dodać więcej bułki niż ja dodałam.

Na talerzyk wsypujemy bułkę tartą. Rękoma formujemy okrągłe nieduże kotleciki, obtaczamy w bułce. Na patelni rozgrzewamy olej i kładziemy kotleciki smażąc je na złoto z dwóch stron. Podajemy na ciepło z dodatkiem ziemniaków i surówki. Smaczne są też jako dodatek na chleb na zimno.

Ilość sztuk: 13 

Warzywa Strączkowe - edycja zimowa 2014

 

09:58, marrrgott , Kotlety
Link Komentarze (3) »
niedziela, 20 października 2013

Ach te autobusowe rozmowy o jedzeniu... Jakże one mnie inspirują! Jakiś czas temu J. powiedziała mi, że ktoś tam zrobił kalafiorowe kotlety. Stwierdziłam, że muszę też takie zrobić. Uznałam jednak, że mam ochotę zrobić je w postaci wegańskiej - czyli bez użycia jajka - po raz pierwszy w życiu. Nie ukrywam - obawiałam się bardzo, że rozpadną mi się na patelni, ale postanowiłam zaufać sobie i wyczuć dłońmi odpowiednią konsystencję kotlecikowej masy, by wszystko się udało i by kotlety zachowały swój typowy dla wszelkiej maści kotlecików kształt. Udało się!

Składniki:

- kalafior (ja miałam dość spory)

- 9 łyżek bułki tartej

- 4 łyżki mąki

- namoczone w wodzie 3 kawałki chleba

- prażona cebulka (użyłam kupnej)

- olej do smażenia

- miks bułki tartej i mąki do panierowania

- przyprawy (sól, pieprz, czosnek granulowany, koperek, suszona natka pietruszki, odrobina curry, papryka słodka mielona, cukier)

Kalafiora obieramy z liści, rozdzielamy na mniejsze kawałki i gotujemy w wodzie z dodatkiem soli i odrobimy cukru. Po ugotowaniu odcedzamy i pozostawiamy do ostygnięcia. Następnie blendujemy kalafiora na jednolitą masę. Dodajemy cebulkę, przyprawy, dobrze odciśnięty chleb i mieszamy wszystko ręką. Dodajemy też bułkę tartą oraz mąkę. Wszystko jeszcze raz mieszamy i sprawdzamy konsystencję formując kotleciki. W razie czego można dodać więcej mąki lub bułki tartej.

Zwilżonymi dłońmi formujemy kotlety obtaczając je w bułce tartej i mące. Na patelni rozgrzewamy dość sporo oleju i smażymy je z dwóch stron na złoto. Najlepiej smakują na ciepło.

 

Ilość sztuk: 16

niedziela, 12 maja 2013

Lubię kotlety, zwłaszcza z fasoli. Tym razem dodałam do niej groszek konserwowy. Następnym razem dodam chyba groszek mrożony, pewnie kotlety będą miały ładniejszy kolor. Ale te i tak mi smakowały.

Składniki:

- puszka białej fasoli

- puszka groszku

- dwa ząbki czosnku

- dwie kromki namoczonego w wodzie chleba

- jajko

- bułka tarta i mąka

- olej do smażenia

- przyprawy (sól, pieprz, tymianek, odrobina curry)

Fasolę i groszek odsączamy na sicie, płuczemy i wsypujemy do miski. Odciskamy z wody wcześniej namoczony chleb i dokładamy do strączków. Czosnek obieramy i również do nich dorzucamy. Dodajemy przyprawy, wbijamy jajko i miksujemy blenderem na jednolitą masę. Następnie dodajemy około 5 łyżek bułki tartej - tak, by powstała masa była plastyczna. Na talerz wysypujemy trochę mąki oraz bułki tartej. Ręką formujemy średnie kulki z masy fasolowo-groszkowej i delikatnie spłaszczamy. Obtaczamy każdego kotleta w mieszance mąki i bułki. Na patelni rozgrzewamy olej (gdy olej się rozgrzewał porobiłam na kotlecikach wzorki) i smażymy z obu stron na złoto. Do tego ziemniaczki, surówka i obiad gotowy.

Ilość kotletów: około 10 sztuk. 

09:31, marrrgott , Kotlety
Link
niedziela, 31 marca 2013

W zeszłą niedzielę P. jak zwykle poszedł odwiedzić swoją mamę. W związku z tym miałam trochę czasu, by podogadzać sobie kulinarnie. Nie to, że nie chciałabym się z nim podzielić tym co ugotowałam, ale wiem, że pewnych rzeczy P. nie zje. Jak na przykład mango, w dodatku do obiadu. Postanowiłam zatem spróbować czegoś nowego. Lubię tak sobie pogotować i zjeść, a P. niech mi zazdrości;-) Poza tym i tak zostało dla niego trochę kotlecików jajecznych, gdyż wyszło mi ich dziesięć. Były na następne obiady i kanapki.

Składniki:

- 4 jajka ugotowane na twardo + jedno surowe 

- dwie zamoczone w wodzie kromki chleba

- bułka tarta

- pół mango

- jedna średnia cebula

- ząbek czosnku 

- łyżeczka musztardy

- pół szklanki wody

- olej

- łyżka mąki  

- torebka ryżu basmati

- przyprawy (sól, pieprz, mielona papryka chili, suszona natka pietruszki)

Cebulę obieramy i kroimy w kostkę. Czosnek, wcześniej obrany z łupin, siekamy. Cebulę z czosnkiem wrzucamy na rozgrzany na patelni olej i smażymy do zeszklenia się cebuli. W międzyczsie obieramy połowę mango i kroimy na mniejsze kawałki. Dodajemy do cebuli i czosnku, solimy, dodajemy trochę pieprzu oraz łyżeczkę musztardy. Chwilę smażymy, po czym dolewamy wodę, doprowadzamy do wrzenia i czekamy aż się zredukuje, ale nie wyparuje. Następnie wyłączamy gaz. Nic się nie stanie jak ostygnie, przed położeniem na talerz lekko sos podgrzewamy.

Ugotowane jajka rozdrabniamy widelcem. Odciskamy z wody namoczony wcześniej chleb. Dodajemy do jajek. Dodajemy również surowe jajko oraz przyprawy - sól, pieprz, mielone chili, suszoną natkę pietruszki. Mieszamy, a następnie dosypujemy 3 łyżki bułki tartej, by masa jajeczna stała się zwarta.  Na talerzyk wsypujemy 2 łyżki bułki tartej oraz łyżkę mąki, mieszamy. Rękoma formujemy niewielkie kotleciki, obtaczamy w bułce i mące, odkładamy na osobny talerz.

W międzczasie gotujemy ryż według przepisu na opakowaniu, w osolonej wodzie.

Na patleni rozgrzewamy olej, kładziemy na nim kotlety, smażymy z dwóch stron na złoto, po czym wykładamy na papierowy ręcznik, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu. Podgrzewamy cebulę z mango, o ile ostygła. Ryż odcedzamy, przekładamy na talerz.  Na nim kładziemy dwa lub trzy kotleciki, które polewamy naszym sosem z mango i cebuli. I już!

Najadłam się tym smaczym daniem niesamowicie:-) 

Ilość porcji: ja robiłam to danie tylko dla siebie, ale wyszło mi 10 kotlecików, więc gdy zwiększy się ilość ryżu, czy sosu spokojnie więcej osób zaspokoi głód.

 

środa, 30 stycznia 2013

Kapusta kiszona - to jest to! Smaczna w zasadzie w każdej postaci. Cudowna jako surówka do obiadu wraz z marchewką. Zrobienie takiej surówki było moim planem, gdy kupowałam kapustę, ale w ostatniej chwili zmieniłam zdanie. Naszła mnie ochota na kotlety z kapusty kiszonej. Zwłaszcza, że jeszcze takich nie robiłam, a nawet nie jadłam i byłam niezmiernie ciekawa jak takie coś będzie smakować. Zrobienie tego dania zajęło mi trochę więcej czasu niż zrobienie na przykład kotletów z granulatu sojowego czy fasoli i cieciorki, ale nie szkodzi. Efekt poświęconego czasu był bardzo zadowalający.

Składniki:

- pół kilograma kapusty kiszonej

- 300g pieczarek

- średnia, obrana cebula

- obrany i posiekany ząbek czosnku

- jajko

- dwie łyżeczki sosu sojowego

- olej

- bułka tarta

- mąka pszenna

- dwie kromki namoczonego w wodzie i dobrze odciśniętego chleba

- przyprawy (sól, świeżo mielony kolorowy pieprz, suszony tymianek)

Kapustę umieszczamy na sitku, płuczemy i odsączamy. Na patelni rozgrzewamy trochę oleju, wrzucamy odsączoną kapustę, zalewamy 3 szklankami zimnej wody, dodajemy sól, pieprz oraz dwie łyżeczki ciemnego sosu sojowego. Przykrywamy i duśmy na średnim ogniu około 20 minut, co jakiś czas mieszając. Następnie ściągamy pokrywkę i pozwalamy by woda wyparowała.

W międzyczasie siekamy cebulę, płuczemy pieczarki, odcinamy im nóżki i kroimy na plastry. Na drugiej patelni rozgrzewamy olej, szklimy na nim cebulę, a następnie wrzucamy plastry pieczarek i delikatnie solimy. Wszystko smażymy dopóki woda z pieczarek nie wyparuje.

Uduszoną kapustę oraz usmażone pieczarki odstawiamy do ostygnięcia. Następnie kapustę przekładamy do miski, bierzemy blender i miksujemy ją na jednolitą masę. Dodajemy do niej pieczarki, surowe jajko, przyprawy (sól, pieprz oraz tymianek) i odciśnięty chleb. Mieszamy wszystko ręką lub łyżką. Masa jeszcze nie będzie zdolna do formowania kotlecików, dlatego należy dodać bułkę tartą. Nie powiem dokładnie ile (w moim przypadku dość sporo), gdyż robiłam to na oko. Chodzi o to, by kotlety dało się formować.

Na talerzyk wsypujemy mąkę i bułkę tartą (pół na pół), mieszamy, ręką formujemy niewielkie kotleciki i obtaczamy w łącznotkankowymi miksie.

Rozgrzewamy na patelni olej i smażymy kotlety z dwóch stron na złoto.

Z podanych składników wyszło mi 14 kotlecików. Czyli spokojnie mam zapewnione co najmniej 3 obiady dla dwóch osób.

 

środa, 02 stycznia 2013

Dziś przedstawiam przepis na kotlety z granulatu sojowego. Pewnie wiele osób pomyśli sobie - ble... przecież taki granulat nie ma smaku. Owszem, nie ma. Dlatego tak fajnie jest kombinować i dodawać różne przyprawy oraz dodatki, by później cieszyć się ciekawym smakiem kotlecików.

Składniki:

- pół opakowania granulatu sojowego, ok. 80g

- średnia marchewka

- pół cebuli

- ząbek czosnku

- jajko

- 6 łyżek bułki tartej

- miks mąki oraz bułki tartej do panierki

- litr osolonej wody lub litr bulionu warzywnego

- olej do smażenia

- przyprawy (sól, pieprz, majeranek, oregano, odrobnia curry, czosnek granulowany)

Granulat sojowy gotujemy w wodzie lub bulionie warzywnym przez ok. 2 minuty, następnie odcedzamy i pozwalamy ostygnąć. Marchewkę i cebulę obieramy i ścieramy na tarce o małych oczkach. Przekładamy do miski. Podobnie postępujemy z czoskiem - jego również ścieramy, dodajemy do marchewki i cebuli. Ostudzony granulat przekładamy do utartych warzyw. Dodajemy jajko i mieszamy łyżką. Następnie dodajemy 6 łyżek bułki tartej oraz przyprawy (za wyjątkiem curry i czosnku granulowanego). Tym razem mieszamy wszystko dokładnie łapką.  Jeśli masa jest zbyt rzadka można użyć większej ilości bułki tartej.

Na talerz wysypujemy trochę mąki oraz bułki tartej - do panierowania. Z masy sojowej formujemy małe, okrągłe kotleciki i obtaczamy w panierce. Na patelnię wlewamy olej i bardzo dobrze go rozgrzewamy. Następnie kładziemy na nim kotlety i smażymy z obu stron na złoty kolor, na dość mocnym ogniu oprószając je z każdej strony szczyptą curry i czosnku granulowanego. Podajemy z ziemniakami i surówką. Smaczne są również jako dodatek na kanapkę, nawet na zimno.

 

Ilość sztuk: ok. 6-7 

środa, 03 października 2012

Kotlety z warzyw strączkowych należą do moich ulubionych potraw. Tym razem stały się składnikiem głównym mojego domowego fast fooda.

 Składniki:

- puszka białej fasoli

- pół puszki cieciorki

- jajko

- namoczona w wodzie kromka chleba 

- bułka tarta

- olej do smażenia 

- przyprawy (sól, pieprz, tymianek, czosnek granulowany, ostra mielona papryka)

 

Fasolę i cieciorkę rozdrabniamy widelcem lub miksujemy blenderem. Dodajemy namoczony chleb, jajko, przyprawy, bułkę tartą i mieszamy do powstania zwartej, jednolitej masy. Następnie formujemy ręką niewielke kotleciki, które obtaczamy w bułce tartej.

Na patelni rozgrzewamy olej i kładziemy kotlety smażąc je z obu stron na złoto.

Podajemy z dodatkiem ziemniaków i surówki lub (jak zrobiłam tym razem) z dodatkiem sałaty, pomidora i sosu czosnkowego w picie.

Kotleciki nadają się do mrożenia. Można je odgrzewać w piekarniku lub kuchence mikrofalowej.

 

 

Tagi
Image and video hosting by TinyPic Durszlak.pl Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne
zBLOGowani.pl
Instagram