Przepisy wegańskie i wegetariańskie oraz opinie o restauracjach, kawiarniach i innych miejscach.
sobota, 01 września 2012

Tym razem coś na kolację, jeśli nie chce się za dużo robić i można godzinkę poczekać.

Składniki:

- 3 duże ziemniaki

- 3 średnie  cebule

- oliwa z oliwek lub olej

- przyprawy (sól, pieprz, czosnek granulowany, tymianek, majeranek, szczypta cukru)

 

Ziemniaki dokładnie szorujemy pod bieżącą, ciepłą wodą i kroimy jak na frytki, zostawiając skórkę. Cebule obieramy i kroimy na ćwiartki. Następnie przekładamy na blachę do pieczenia (ja użyłam keksówki), skrapiamy obficie oliwą (można użyć zwykłego oleju), posupujemy przyprawami i mieszamy, by dokładnie oblepić przprawami nasze ziemniaki i cebule. Dolewamy do warzyw ok. 1/3 szklanki wody lub bulionu warzywnego.Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i pieczemy ok. godziny, co 15 minut mieszając. 

 


 Można podać z ulubionym sosem,  ja lubię  posypane koperkiem.

 

niedziela, 26 sierpnia 2012

Nie chciało mi się wczoraj gotować skomplikowanego obiadu, więc podczas weekendowych zakupów postanowiłam, że przygotuję po prostu domowe zapiekanki z pieczarkami. 

 

Składniki:

- 1 średnia bagietka

- pół kilograma pieczarek

- 2 małe cebule

- 2 małe ząbki czosnku

- ser (w plastrach lub starty)

- średni pomidor

- przyprawy (cukier, sól, pieprz, tymianek, suszona bazylia)

- olej do smażenia 

 

Cebule obieramy, kroimy w kostkę, wrzucamy na paletnię z rozgrzanym ojelem. Po chwili dorzucamy posiekane ząbki czosnku. Przyprawiamy szyptą cukru i smażymy do zeszklenia. W międzyczasie umyte pieczarki ścieramy na tarce o dużych oczkach i dorzucamy de cebuli. Doprawiamy solą, pieprzem i suszoną bazylią. Smażymy tak długo, aż cały płyn z pieczarek wyprauje i pieczarki staną się ciemne. 

Następnie bagietkę kroimy na pół, a połówki te wzdłuż, tak by powstały cztery części bagietki. Na każdą z części nakładamy pieczarki, ser (ja preferuję formę plastów) i pokrojonego w plasterki pomidora. Na wierzch posypujemy solą, pieprzem, tymiankiem. Całość należy zapiec w piekarniku nagrzanym do 180 stopni, do momentu rozpuszczenia się sera.

Do zapiekanek mój P zrobił sosik skłądający się z majonezu, keczupu, musztardy, soli, pieprzu, czosnku granulowanego, ale nie potrawi powiedzieć dokładniejszych proporcji, ponieważ robił wszystko na oko. W każym razie sosik bardzo smaczny mu wyszedł :-)

 

 

 

 

czwartek, 23 sierpnia 2012

Wczoraj spotkałam się na ploty z dawno niewidzianymi koleżankami. Poszłyśmy do Café Sowa, mieszczącej się przy ulicy Mostowej 4.
Usiadłyśmy przy stoliku, w ogródku, gdyż była ładna pogoda. Pan kelner podał nam menu i dał chwilę na podjęcie decyzji.
Miałam ochotę coś przekąsić, ponieważ udałam się na spotkanie bezpośrednio po pracy, jednak obawiałam się, że dostępne do zjedzenia będą tylko lody lub inne słodkie przysmaki, za którymi nie przepadam. Spotkała mnie jednak miła niespodzianka: dostępnych było kilka słonych przekąsek. Niewiele,  ale były. Café Sowa oferuje jajecznicę, sandwiche, sałatki, quiche. Wszystko z dodatkiem mięsa, no może poza jajecznicy na maśle.Oferowane były też koktaile owocowe, sorbety, czekolada na gorąco i desery, ale niestety to słodkości, więc nie byłam zainteresowana.
Nie chciałam, żebyśmy z powodu moich upodobań kulinarnych zmieniały miejsce spotkania (zwłaszcza, że było bardzo miło), więc postanowiłam, że
zamówię tortillę z warzywami i poproszę o niedodawanie kurczaka. Nie było z tym problemu.
Dziewczyny jadły wcześniej już obiad i nie zamówiły nic na ząb, lecz jedynie coś do picia. Kasia kawę, Asia (i ja również) drinka Virgin Blue (albo Blue
Virgin, nie pamiętam dokładnie) z curacao. Pani kelnerka (pan kelner do końca spotkania nas nie obsługiwał) przyniosła napoje dość szybko.
Drink Asi i mój był ładnie podany, z ozdobnikami w postaci kandyzowanych wisienek, cytryny. Jednak był jakiś strasznie "cienki"...

Po ok. 20 minutach pani podała moją tortillę. Również ładnie podana, ciepła, wypchana warzywami,żółtym serem i sosikiem. Ozdobiona pomidorkami i rukolą. Jadłam danie bardzo ostrożnie i powoli, głównie dlatego, że stolik do jedzenia był trochę niewygodny - oddalony od sofy i dość niski. Nie chciałam się upaćkać, do czego niesetety mam skłonność. Moje danie było bardzo smaczne, warzywa świeże, nic nie musiałam dosalać (w zasadzie chyba nie było czym, nie przypomina mi się by stała na stole solniczka). Krojąc tortillę nie robiła się na talerzu "paćka" dzięki dostatcznej ilości sosu. Zadowolona byłam z tej przekąski, zwłaszcza, że bardzo zasmakowała mi rukola.

 

Jakiś czas później miałyśmy ochotę zamówić kolejne napoje. Przeglądając ponownie menu okazało się (dzięki Kasi), że ja i Asia miałyśmy drinki bezalkoholowe... No i wyjaśniła się zagadka "cienkości"... w związku z wpadką zamówiłyśmy sobie Blue Lagoon - w zasadzie to samo 
co Blue Virgin, tak samo podane, tyle że z alkoholem. To znaczy, tak było napisane w karcie, bo niestety znów za bardzo nie było tego czuć. Ale i tak
oba drinki były bardzo smaczne.

Podsumowując fajnie spędziłam czas w miłym miejscu. Plusem są popielniczki w ogródku. Toaleta jest bardzo czyta, otwierana kodem. Kelnerzy bardzo mili, nienarzucający się. Myślę, że Café Sowa jest dobrym miejscem na towarzyskie spotkanie.

 

Café Sowa  

 

20:27, marrrgott , Kawiarnie
Link
niedziela, 19 sierpnia 2012

Kolbę kukurydzy jadłam dziś po raz pierwszy. Nie ukrywam, że zachwyciłam się jej smakiem i prostotą przygotowania, więc z pewnością będę przyrządzać ją często.

Składniki:

- kolba kukurydzy (albo więcej)

- masło

- sól

- pieprz

 

Do nagrzanego piekarnika (nie mam w domu wskaźnika temperatury, ale ustawiłam ją na max) włożyłam kolbę kukurydzy i naczynie z wodą.

Piekłam pół godziny, po czym wyłożyłam na talerz, posypałam wiórkami masła, doprawiłam.

Pycha!

 

 

 

Tagi: kukurydza
15:45, marrrgott , Warzywa
Link

Jest to potrawa bardzo tłusta, jednak nie zniechęca mnie to żeby od czasu do czasu ją przygotować.

Składniki:

- 1 kg ziemniaków

- jajko

- mąka

- 3 średnie cebule

- 3 ząbki czosnku

- 3/4 szklanki granulatu sojowego

-  przyprawy (sól, pieprz, cukier, majeranek, ewentualnie dodatkowo czosnek granulowany)

 

Obrane ziemniaki ścieramy na tarce o jak najdrobniejszych oczkach, następnie odciskamy je na sitku. Do odciśniętych ziemniaków dodajemy jajko, sól, pieprz oraz mąkę i mieszamy tak by powstała masa, która dość dobrze trzyma się łyżki. Do dużego garnka wlewamy wodę, odrobinę oleju i wsypujemy sól, doprowadzamy do wrzenia.

Następnie kroimy cebule w półplasterki i wrzucamy na rozgrzaną patelnię, smażymy wraz ze szczyptą cukru aż stanie się złota, po czym dolewamy na patelnię wodę, posiekane ząbki czosnku i dusimy do miękkości pod przykryciem. Gdy cebula będzie miękka ściągamy pokrywkę i pozwalamy wodzie odparować, nie wyłączając gazu.  Dodajemy do cebuli granulat sojowy (suchy, wcześniej nienamoczony), dolewamy więcej ojelu (granulat bardzo chłonie olej i gdy jest go za mało granulat może po prostu się przypalić), dodajemy przyprawy (sól, pieprz, majeranek, czasami czosnek granulowany), mieszamy i czekamy aż nasze "skwarki" będą brązowo-złote.

Na wrzącą wodę łyżką kładziemy kluski i gotujemy aż nie będą surowe w środku. Mi to zajęło ok. 15 minut po wypłynięciu, ale radzę zawsze sprawdzić to smakując.

Kluski odcedzamy na sicie, przekładamy na talerz i polewamy "skwarkami" z cebulą.

Myślę, że jest sposób na redukcję tłuszczu ze "skwarek", choćby na odsączeniu ich na sicie, ale niestety wczoraj na to nie wpadłam. Ale co tam, mi i tak smakowało :-) 

 

 

niedziela, 12 sierpnia 2012

Przepis ten jest dość pracochłonny, jednak nie akceptuję łazanek, które są po prostu kupnym makaronem.

W tym daniu wszystko muszę zrobić od podstaw - tak jak robiła moja babcia. 

Składniki:

- główka białej kapusty

- szklanka świeżych kurek (mogą być też pieczarki, inne grzyby, można też zupełnie pominąć ten składnik)

-  3 duże cebule

- 3 ząbki czosnku

- 750 dag mąki

- jajko

- 3/4 szklanki zimnej wody 

- olej

- przprawy (sól, pieprz, cukier, ostra papryka mielona, tymianek) 

 

Kapustę należy posiekać i gotować do miękkości w garnku z wodą, solą i odrobiną cukru. Po ugotowaniu odcedzić.

Na patelni rozgrzać olej, dodać pokrojone w półplasterki cebule i drobno posieknany czosnek, zeszklić i dodać grzyby. Smażyć, aż cebula będzie miękka i złota. 

W dużym garnku (może być garnek od gotowania kapusty) rozgrzać dość sporą ilość oleju, wrzucić odcedzoną kapustę i cebulę z kurkami. Dolać trochę wody, przyprawy (uwielbiam dodawać dużo pieprzu i tymianku i cukru) i dusić przez około pół godziny na małym ogniu aż wszystkie smaki się połączą. Co jakiś czas trzeba uzupełniać płyn, żeby kapusta się nie przypaliła. 

W międzyczasie należy zrobić ciasto (jeśli ma już ktoś swój sprawdzony przepis na ciasto makaronowe to można z niego skorzystać): do przesianej przez sito mąki dodać jajko, sól, pieprz i wodę.

Zagniatać ciasto do momentu kiedy przestanie kleić się do rąk.

Następnie ciasto należy podzielić na dwie lub jak ktoś woli, na trzy części i każdą z nich rozwałkować na cienki placek. Rozwałkowane ciasto kroimy na paski, a paski te na romby (wielkość rombów dowolna). Do osolonego wrzątku wrzucamy nasze łazanki, gotujemy jeszcze około 3-4 minut od wypłynięcia (proponuję jednak samodzielnie sprawdzić czy łazanki już są dobre). Kluchy odcedzamy i łączymy z kapustą, chwilę jeszcze podgrzewając.

Na tym etapie zawsze jeszcze sprawdzam czy wszystko smakuje jak trzeba i jeśli nie - dodaję przyprawy wg. uznania.

 

Danie przekładamy na talerz i dekorujemy dowolną zieleniną.

 

 

 

 

 

11:20, marrrgott , Makarony
Link
wtorek, 31 lipca 2012

Podczas urlopu wybraliśmy się z P. do Kołobrzegu. Trochę na spacer, trochę do mojego ulubionego w tym mieście sklepu.

Postanowiliśmy również napić się kawy w jakimś lokalu w centrum miasta. Wybór padł na kawiarnię Różany ogród. Pogoda była ładna, więc   z przyjemnością usiedliśmy przy stoliku na zewnątrz. Pani kelnerka podała nam karty (kilka kart, niestety nie były one zszyte, ale to niewielki problem). 

Wybraliśmy sobie po kawce, a ja oczywiście patrząc na oferowane słodkości postanowiłam się skusić na małe conieco. Wybrałam szarlotkę. Gdy pani kelnerka przyszła przyjąć zamówienie zapytałam, czy nie ma w niej przypadkiem żelatyny, na co ona odpowiedziała, że nie. Jednak po chwili  od przyjęcia zamówienia wróciła do mnie z etykietką od musu jabłkowego, z prośbą o przeczytanie jej, gdyż nie była już pewna czy faktycznie żelatyny w ciastku brak. Na etykiecie od musu znalazły się dodatki z literą "E". Ponieważ nie znam się za bardzo na tych symbolach, dla bezpieczeństwa zmieniłam zamówienie na mus malinowy. Muszę przyznać, że mus, który otrzymałam był przepyszny (choć miałam wrażenie, że bita śmietana była ze sprayu), lekko kwaskowy, wspaniale orzeźwiający. Jednak najbardziej ujęła mnie postawa pani kelnerki, która ze swoimi wątpliwościami przyszła do mnie i nie bała się pytać:-)

 

 

Szperając w sieci znalazłam już recenzję tej kawiarni, która opisuje także moje wrażenia, więc nie będę powtarzać tylko odeślę zainteresowanych do artykułu:

Różany ogród w Kołobrzegu

 

 

Tagi: kawiarnia
13:41, marrrgott , Kawiarnie
Link
sobota, 07 lipca 2012

Dziś po obiedzie zostało mi pół kalafiora. Postanowiłam zrobić z niego zupę.

Niestety nie miałam włoszczyzny, więc postanowiłam wykorzystać zamianst niej mrożone warzywa na patelnię z grillowanym bakłażanem.

 

Składniki:

- woda, która pozostała po gotowaniu kalafiora

- pół kalafiora

- pół paczki warzyw na patelnię z grillowanym bakłażanem

- 3 ziemniaki

- przyprawy (czosnek granulowany, tymianek, majeranek, pieprz, cukier)

- śmietana

- koperek do dekoracji

- grzanki

 

Do  wody po gotowanym kalafiorze wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę ziemniaki, gotujemy do miękkości.

Dodajemy warzywa na patelnię i gotujemy dalej, aż będą miekkie. Nie przerywając gotowania dorzucamy kalafiora, wsypujemy przyprawy.

Garnek zestawiamy z ognia i blenderem miksujemy, aż zupa stanie się gęsta i kremowa.

Przelewamy na talerz, dekorujemy kwaśną śmietaną, dodajemy grzanki i posypujemy koperkiem.

 

 

 

16:34, marrrgott , Zupy
Link
środa, 04 lipca 2012

Zachęcona niewielką ceną postanowiłam zakupić Groupon na trzydaniową kolację dla dwóch osób w naleśnikarni "Retro" w Bydgoszczy, która mieści się przy ulicy Podwale 15. Po ustaleniu terminu z moim P poszliśmy by nieco podjeść.

Sam lokal słabo jest oznakowany, pomimo przeszklonych drzwi ciężko dostrzec co jest (i czy ktoś jest) w środku.
Dobrze więc, że wiedziałam gdzie naleśnikarnia się mieści, ponieważ moglibyśmy mieć problem z trafieniem.
Wchodząc do środka przywitała nas miła pani kelnerka, która wskazała nam zarezerwowany wcześniej stolik, podała kartę i nadszedł mój ulubiony moment wybierania ;-)
Na początek wzięłam krem z pomidorów podawany z dodatkiem groszku ptysiowego.
Bardzo mi on zasmakował, był wyrazisty w smaku, lekko pikantny. Miał fajną kremową konsystencję i został ładnie podany na bardzo fajnym talerzu. Ten krem z pomidorów prezentuje się tak:

 



Image and video hosting by TinyPic



Gdy już cała zupa została przeze mnie zjedzona (swoją drogą P również chwalił zamówiony przez siebie żurek w chlebie) zamówiłam naleśnika. W zasadzie to miałam mały problem z zamówieniem drugiego dania, gdyż menu jest naprawdę fajne. Po wielu rozważaniach czy zamówić pierogi, pizzę, naleśnika, a jeśli już naleśnika to jakiego - na słodko czy nie, postanowiłam, że poproszę o naleśnika o nazwie "ruski smakosz". Farszem były ziemniaki, i cebulka, czyli to co w pierogach ruskich. Naleśniki przyszły dość szybko, co nie dokońca mnie (w zasadzie nas) ucieszyło, ponieważ miałam ochotę trochę odpocząć po ciepłym kremie z pomidorów, który był bardzo sycący. No ale OK, skoro naleśniki podane, to należy je zjeść:-)
Mój naleśnik, polany sosem czosnkowym, był smaczny, ale nie mogę powiedzieć, że wybitny. Miałam wrażenie lekkiego niedoprawienia, czego nie rekompensował podany do naleśnika sos. Podobnie z surówką, podaną jako dodatek - surówka z czerwonej kapusty, moim zdaniem, była bez smaku (za to P przypadła do gustu). Całe szczście surówka z białej kapusty była pyszna :-)


Image and video hosting by TinyPic


Pomimo tego, że w cenie owego Grouponu był też deser, to niestety nie byliśmy w stanie już go zamówić. Objedliśmy się strasznie, ale też smacznie, pomimo lekkiego niedoprawienia mojego naleśnika:-)

Jeśli chodzi o wystój lokalu, to jest on skromy, bez zbędnych przedmiotów, co jest dla mnie zaletą. Niestety, albo naleśnikarnia Retro nie ma klimatyzacji, albo była ona niedostatecznie nastawiona, gdyż podczas jedzenia ciepłych posiłków czułam jak kropelki potu spływają po mojej twarzy (dodam, że na zewnątrz było także gorąco).
Ceny - bardzo przystępne, powiedziałabym nawet, że niskie, co jest niewątpliwym atutem.

Podsumowując - jedzenie smaczne, obsługa miła, ładne tależe i sztućce. Myślę, że jeszcze tam wrócę, ale na pewno nie na romantyczną kolację (nie miałam tam poczucia intymności), ale na smaczny posiłek na mieście na pewno tak :-)


Strona naleśnikarni.
 

Jestem wielkim fanem majonezu. Do tego stopnia, że jestem w stanie jeść z nim owoce. Jednak odkąd znalazłam gdzieś w necie przepis na domowy majonez innego niż ten nie jem.

Przepis jest prosty, a majonez przygotowuje się w kilka chwil.

 

Składniki:

- 1 surowe jajko

- 2 ugotowane żółtka

- łyżeczka musztardy

- łyżeczka octu

- niepełna szklanka oleju

- czosnek (ja używam czosnku granulowanego)

- szczypta cukru 

- pieprz

- sól

- mielona papryka lub curry dla koloru

Dodatkowo potrzeby jest blender i kubeczek z plastiku o średnicy dna równej średnicy końcówki blendera (ja używam jakiegoś starego kubeczka po marmoladzie, ale na pewno sprawdzi się kubeczek po dużym jogurcie).

Przygotowanie:

Do kubeczka wbijam surowe jajko, dorzucam ugotowane żółtka, musztardę, ocet, przyprawy, całość zalewam niepełną szklanką oleju.

 

Powoli wkładam do kubeczka blender, tak by jego końcówka dotknęła dna. Włączam go i chwilę miksuję. Nie przerywając miksowania delikatnie podnoszę blender ku górze, do poziomu oleju, po czym powoli zanurzam. Operację tę powtarzam ok. 4 minut, aż majonez zgęstnieje.

 

Smakuję go. Czasem może się okazać, że czegoś mu brakuje, więc dodaję czego mu brak i miksuję ponownie.

Gdy wszystko jest idealne przekładam do słoiczka.

Można go przechowywać w lodówce ok.  tygodnia.

 

Tagi: majonez
19:42, marrrgott , Dodatki
Link
wtorek, 03 lipca 2012

Dziś zaprezentuję prosty przepis na szybki obiad.
Można go przygotować w niecałe 20 minut.

Składniki:
- makaron, np. piórka lub świderki
- majeranek
- czosnek (świeży lub granulowany)
- sól
- pieprz
-olej do podsmażenia makaronu

Makaron gotujemy według przepisu na opakowaniu, odcedzamy.
Na patelni rozgrzewamy olej, po czym wrzucamy ugotowany makaron.
Smażymy go chwilę i dodajemy roztarty w dłoniach majeranek (według mnie im więcej tym lepiej), czosnek, sól, pieprz.
Smażymy jeszcze chwilkę, ciągle mieszając by przyprawy oblepiły makaron.
Przekładamy ciepłe danie na talerz i zajadamy :-)

 

 

 

 

 

22:07, marrrgott , Makarony
Link
1 ... 6 , 7 , 8
 
Tagi
Image and video hosting by TinyPic Durszlak.pl Vegespot.pl - Przepisy wegetariańskie
Mikser Kulinarny - blogi kulinarne i wyszukiwarka przepisów Top Blogi Odszukaj.com - przepisy kulinarne
zBLOGowani.pl
Instagram